sobota, 4 kwietnia 2015

Forever.


Cześć i czołem! :) 
Jak tam przygotowania do Świąt? 
Smakołyki w kuchnii, sprzątanie i wszystko " szybko, szybko ". 
Skąd my to znamy? ^^ 


1. Inspiracja. Zastanawialiście się kiedyś, co dokładnie oznacza to słowo? Bo tak naprawdę, wszystko się od tego zaczyna. Każda notatka na blogu, zdjęcie, gif, wpis, cokolwiek. Zachwycamy się czymś i chcemy to ująć, pokazać ludziom. Niestety nie zawsze to wychodzi po naszej myśli. Nie ten kolor, słowo, mimika. Nawet najdrobniejszy szczegół może zapsuć dotychczasowe efekty ciężkiej pracy. Ale po szczególnym dopracowaniu, wszystko powinno wyjść perfekcyjnie. Zawsze staram się tak pisać notatki, żeby było idealnie, niestety nie jestem w tym wystarczajaco dobra. ;) 

Katty Perry - Hot n cold

Wesołych świąt! ^^
Czytajcie, komentujcie, polecajcie! :)

Amalia & Alavanna ~ 

czwartek, 12 marca 2015

Kiedy odejdziesz.

Cześć! :)
Ostatnio dużo się dzieje, więcej nauki, różne decyzje.
Jeśli ktoś jeszcze nie jest poinformowany, a miał mnie w znajomych na facebooku, to oznajmiam, iż go usunęłam. :)
Zapraszam do czytania! :3

1. Nienawidzę tego uczucia, gdy coś jest, "ładnie, pięknie, żyć nie umierać", a potem w jednej chwili wszystko się sypie i nie ma niczego. Dobija mnie taki obrót sprawy, nie wiedzieć dlaczego, nic z tym nie robię, bo nie wiem nawet co robić... A wszystko dzieję się dlatego, że mówimy coś pod napływem emocji, czego potem żałujemy. Czas próbuje potem to wszystko wymazać, ale serce mu przypomina, że coś takiego miało miejsce, że osoba która była dla nas tak ważna, teraz jest kimś obojętnym, ale nadal nosimy ją w sercu. Bo to jest miłość i tego się nie zapomina. Łatwiej byłoby nie mieć uczuć, bo nie ponosilibyśmy konsekwencji tego co czujemy.
John Mamann - Love LifeDziękujemy za uwagę! :) 

Amalia & Alavanna ~ 

czwartek, 5 marca 2015

Słowa nie zawierają wszystkich myśli.

Cześć wszystkim! :) 
Tak sobie siedzę i rozmyślam. 
Wpadłam na pomysł, żeby cos tutaj nabazgrolić. ;) 


1. Tak się zaczęłam zastanawiać... jaki jest sens istnienia niektórych rzeczy? Niektóre sprawy są dla mnie niezrozumiałe i skomplikowane. Nie znam odpowiedzi na pytania. Więc: dlaczego? Oprę to na przykładzie. A mianowicie odwołam się do powyższego obrazka. Moja mama jest kochana i mimo, iż czasami trochę krzyczy jest bardzo urokliwą kobietą. A tatuś? Mój ukochany, jedyny, niepowtarzalny. Kropka w kropkę. Dlaczego dowiadując się o mnie i o tym, że będę jej pierworodną, już wtedy mnie kochała nad życie? Dawała świadectwo miłości razem z tatusiem, kochali mnie od poczęcia. I przez te prawie 17 lat od kiedy jesteśmy razem, cały czas się mocno kochamy. Ale dlaczego? Otóż, to są rodzice, oni dali Cię światu, abyś go podbijał. Szanuj! Mimo kilkuset kłótni, obrażania się na siebie nawzajem i niepotrzebnych łez i słów, wiem, że nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Oni po prostu są moimi autorytetami, których podziwiam i mam do nich słabość. Jestem z nich dumna. Kocham Was! <3 
Dziękuję z całego serca moim rodzicom, może nie zawsze byłam ta dobra, ale bynajmniej się staram. ;)
A wy kochani czytelnicy, czytajcie jeszcze więcej, komentujcie z głową i udostępniajcie na wielką skalę! ;)

Amalia & Alavanna ~ 

piątek, 16 stycznia 2015

"Słabość, jako zapomnienie" cz. 2

Halo!
Zaczynamy weekend! ja jeszcze mam miesiąc niecały do ferii, a wy?
Niektórzy pewnie już skończyli albo są w środku.
Chcę na kilka ostatnich dni trochę śniegu *o*
No ale zobaczymy jak to będzie :D
Teraz przeżywajmy wszyscy swoje oceny na półrocze. 

W słuchawce odezwał się ciepły kobiecy głos. - Dzień dobry , nazywam się Ellie Bhetr. 
- Niczego nie zamawiałem, ani nie chcę kupić, również oferty operatora mnie nie interesują. – Przerwał brutalnie kobiecie o delikatnym głosiku.
- Nie o tym chcę z Panem porozmawiać. Chciałabym umówić się na spotkanie, bo ta sprawa nie może być przekazana przez telefon. Potrzebuję stu procentowej gwarancji, że będzie pan sam, więc spotkamy się w miejscu publicznym. Proponuję kawiarnię Herelix w centrum miasta, jutro o 15.30. Wtedy wszystko panu wyjaśnię, dobrze? – Zaczekała na odpowiedź.
- Dobrze. Do widzenia. Miłego wieczoru.
- Dziękuję, nawzajem – odpowiedziała kobieta i usłyszał pikanie w słuchawce. Odłożył telefon na stoliku w salonie i zaczął się rozbierać, ubrał kapcie z granatową kokardką, które dostał od Thavi na Święta Bożego Narodzenia pod choinkę. Łzy napłynęły mu do oczu, gdy zobaczył przed sobą jej sylwetkę leżącą na podłodze w kuchni i oczy błagające o litość, wykrwawiała się. Skurwiel nie potrafił jej docenić, wykorzystał i zabił jak psa. Całe szczęście, że nie wiedział o tym, co łączyło go z jego zabawką. Tak mocno ją kochał, dlatego nie potrafił jej zabić, a ona mu ufała. Wróciły wspomnienia, wspólnie przeżyte chwile i ich związek, który opierał się na wzajemnym zaufaniu. Był bezsilny, zostawił zakupy w przedpokoju i zamknął się w łazience, chciał popełnić samobójstwo, ale stwierdził, że musi porozmawiać z panią Bhetr, która zaproponowała mu spotkanie. Wziął zimny prysznic i ugotował kolację dla dwóch osób…, po prostu z przyzwyczajenia. Usiał sam przy stole i poprowadził smutny monolog. Wierzył, że Thavi wróci do niego, że tak naprawdę nie umarła. Chciał jej pomóc, ale nie mógł się zdradzić przed tym sadystą. Nie mógł jeść, gula w gardle, spowodowana potokiem łez, powiększała się, a on płakał i płakał. Gdy już myślał, że jest dobrze, przed oczami widział obraz martwej kochanki i od nowa płakał. Nie dokończył kolacji, zostawił wszystko, jak było, przebrał się w ciuchy do spania i wyszedł na balkon. Wbrew pozorom było ciepło, odpalił papierosa i usiadł w wychłodzonym od wiatru fotelu. Odpalił drugiego i wyciągnął z szafki whisky, nalał sobie pół szklanki i wypił jednym łykiem. Podszedł do balustrady z papierosem w jednej ręce i szklanką whisky w drugiej. Wychylił się i spojrzał w sześć pięter w dół. Nie miał lęku wysokości, a mimo to cofnęło go. Zgasił papierosa, a szkło odstawił na stoliczek przy fotelu, potem wszedł do mieszkania i położył się spać. Rano do pracy obudził go natarczywy dźwięk budzika, a mimo wielkiej niechęci wstał i wyszykował się na osiem godzin ciężkiej pracy. Dzisiaj postanowił ubrać się nieco luźniej, czyli w obcisłe materiałowe czarne spodnie z dopasowaną marynarką i kremową koszulę z odpiętym guzikiem pod szyją. Buty dopasował do skórzanej torby, którą zawsze nosił na ramieniu, a zastępowała mu aktówkę. Zapakował drugie  śniadanie i usiadł przy stole. Zaparzył kawę i odpalił papierosa, przeczesał dłonią bujne włosy. Wychodząc, przykleił na lodówce kartkę z podpisem „zapomnieć, kupić, skończyć”. Przez cały dzień nie pomyślał ani razu o Thavi, lecz gdy wracał, zobaczył starszą kobietę z bukietem kwiatów i wtedy od razu się mu przypomniała. Uwielbiała dostawać kwiaty, a ich zapach działał na nią uspokajająco. Wywołał wspomnienia, jak wspólnie w parku zrywali kwiaty, a potem zrobili z nich bukiety, którymi się obdarowali i postawili w wazonach na stolikach nocnych. Wir wspomnień sprawił, że nie zauważył czerwonego światła na skrzyżowaniu i dopiero dźwięk klaksonu spowodował gwałtowne hamowanie. Wystraszył się, ale pojechał dalej. Zaparkował koło bloku, wysiadając po dłuższej chwili zabrał torbę i udał się do pobliskiej kwiaciarni. Kupił dwa małe bukieciki kwiatów, jeden na stolik nocny a drugi dla kobiety z którą miał się spotkać. Postanowił, że ubierze się bardziej nieoficjalnie, więc gdy tylko wziął prysznic i wysuszył włosy, ubrał się, wziął kwiaty i wyszedł. Postanowił się przejść, gdyż miał zaledwie 7 minut drogi do kawiarni. Wchodząc poznał kobietę, bo poruszyła się niespokojnie i utkwiła w nim wzrok... 




Mam nadzieję, że się Wam nie nudzi czytając :) 
Komentujcie i udostępniajcie Naszego bloga! 
Amalia & Alavanna ~

środa, 14 stycznia 2015

"Słabość, jako zapomnienie" cz. 1


Witam, oto pierwsza notatka w tym roku i ... postanowiłam, że dodam na dobry początek opowiadanie. Historia tej historii jest za długa by ją opisywać tutaj, ale uwierzcie mi na słowo, pisałam to w 2 h i wskoczył "lvl Hard" :D 
Miłego czytania! :) 


- Puść mnie! Słyszysz?! Odwal się! – wyrwała się z uścisku i spojrzała na niego gniewnym wzrokiem, który oznaczał „wyjdź albo Cię zabiję”. Sięgnęła na blat szafki po nóż, a gdy złapała go tak, by mogła zaatakować oprawcę, usłyszała otwierane do domu drzwi. Upuściła narzędzie na posadzkę i spojrzała w stronę wejścia. Jej partner wkroczył do kuchni ze stoickim spokojem i przytulił ją. Nawet nie spojrzał na nieproszonego gościa, tylko podniósł nóż i zerknął ukochanej prosto w oczy. Nie poczuła nawet, gdy wbił go jej w serce. Upadła na płytki i nieprzytomnym wzrokiem obserwowała dwóch mężczyzn stojących nad jej ciałem, po policzku płynęła łza. 
- Tak ciężko było Ci ją załatwić? Idioto, mogłaby zadzwonić na policję gdybyś uciekł i co wtedy? Wylądowalibyśmy w ciupie tylko i wyłącznie przez twoją głupotę, no ale już dobrze – podszedł do wspólnika z ulgą i podnieceniem i pocałował go w policzek – chodź, zabawimy się. Zakluczył drzwi i zasunął rolety w sypialni. Jego partner wszedł i stanął przy łóżku. 
- Nie chcę, już mnie nie pociągasz Adamie. Do pewnego czasu było fajnie, ale po głębszym przemyśleniu wolę zaspokajać się kobietami – delikatnie ściszył głos. Nie wiedział kiedy mu o tym powiedzieć, ale nie mógł dłużej czekać. Był przekonany, że jego kochanek będzie rozczarowany tą decyzją. 
- Dobrze, ale zapłacisz mi 30 tysięcy złotych do czwartku i zostawię Cię w spokoju – z chciwym uśmiechem spojrzał na Edwarda. Wiedział, że spełni jego warunek, był bardzo uległy. Zdziwiło go jednak, że tak stanowczo podszedł do sprawy. 
- Zgoda – wziął torbę i wyszedł. Gdy wychodził, zimny podmuch wiatru z klatki schodowej uderzył go w twarz, to go ocuciło. Po 5 minutach jazdy samochodem zaparkował pod supermarketem i zrobił zakupy na wieczór. Gdy wchodził do domu zadzwonił telefon, numer był nieznany. 
– Tak, słucham ? ... 


Mam nadzieję, że jesteście zainteresowani. Kolejna część już niedługo :) 
Pozdrawiamy i zapraszamy do komentowania! 

Amalia & Alavanna ~

niedziela, 28 grudnia 2014

Cień siwej mgły.

Witajcie, po chwilowej nieobecności. :)

Taki natłok zajęć przed świętami i jeszcze wymianę miałam do Niemiec, więc w                             ogóle nadrabianie i przygotowywania. 
Brak czasu za bardzo mnie pochłania.

1. Zastanawiał się ktoś z Was jakby to było bez szczęścia i bliskich nam osób które to szczęście dają? No ja na ten przykład nie wyobrażam sobie życia bez rodziny i przyjaciół którzy są dla mnie wzorem, podporą i fundamentem. Czerpię radość i szczęście z ich życiowych sukcesów nawet tych najdrobniejszych i płaczę razem z nimi przy najmniejszym niepowodzeniu. To zbliża nas do siebie i buduje zaufanie oraz wzajemne zrozumienie. Ale są też takie osoby w Naszym życiu, które poznajemy przy nietypowych okolicznościach i zaczyna się to wszystko. Po pewnym czasie zauważasz, że dzień bez tej osoby nie mógłby być zaliczony do udanych, szukamy przyjemności w rozmowach z Tą osobą, ale podświadomie wiemy, że nawet najdrobniejsza miła rzecz od tej osoby sprawia gigantyczną radość. Po pewnym okresie czasu uświadamiamy sobie że zakochanie po uszy to wyraz naszego SZCZĘŚCIA.

Mam nadzieję, że jako nasi Czytelnicy jesteście zadowoleni z tak rozbudowanych komentarzy do życia i zdjęć które według nas są wyjątkowe.
Dziękujemy i zapraszamy do komentowania.

https://www.youtube.com/watch?v=450p7goxZqg - nutka na te chwile, gdzie się WYJĄTKOWO nie układa ^^

Amalia & Alavanna ~ 

piątek, 14 listopada 2014

Proza życia

Witam ^^

Trochę czasu minęło nim znowu pojawiło się coś na blogu. Bardzo przepraszam, ale nie miałam zapału, chęci i czasu. Tak to jest jak ma się full nauki :c 

Ale wróciłam ! :) 

1. Nie ma to jak wrócić wspomnieniami do wakacji, kiedy była masa czasu wolnego, i liczyło się nie średnią, a czas. Wracajmy do wspomnień, bo to najpiękniejsze co człowiek może posiadać <3
Dziękujemy za uwagę!
Zapraszamy do komentowania i rozpowszechniania bloga ^^

Już niedługo dodam dłuższą notatkę. Czytajcie ! :)

Amalia & Alavanna ~