środa, 14 stycznia 2015

"Słabość, jako zapomnienie" cz. 1


Witam, oto pierwsza notatka w tym roku i ... postanowiłam, że dodam na dobry początek opowiadanie. Historia tej historii jest za długa by ją opisywać tutaj, ale uwierzcie mi na słowo, pisałam to w 2 h i wskoczył "lvl Hard" :D 
Miłego czytania! :) 


- Puść mnie! Słyszysz?! Odwal się! – wyrwała się z uścisku i spojrzała na niego gniewnym wzrokiem, który oznaczał „wyjdź albo Cię zabiję”. Sięgnęła na blat szafki po nóż, a gdy złapała go tak, by mogła zaatakować oprawcę, usłyszała otwierane do domu drzwi. Upuściła narzędzie na posadzkę i spojrzała w stronę wejścia. Jej partner wkroczył do kuchni ze stoickim spokojem i przytulił ją. Nawet nie spojrzał na nieproszonego gościa, tylko podniósł nóż i zerknął ukochanej prosto w oczy. Nie poczuła nawet, gdy wbił go jej w serce. Upadła na płytki i nieprzytomnym wzrokiem obserwowała dwóch mężczyzn stojących nad jej ciałem, po policzku płynęła łza. 
- Tak ciężko było Ci ją załatwić? Idioto, mogłaby zadzwonić na policję gdybyś uciekł i co wtedy? Wylądowalibyśmy w ciupie tylko i wyłącznie przez twoją głupotę, no ale już dobrze – podszedł do wspólnika z ulgą i podnieceniem i pocałował go w policzek – chodź, zabawimy się. Zakluczył drzwi i zasunął rolety w sypialni. Jego partner wszedł i stanął przy łóżku. 
- Nie chcę, już mnie nie pociągasz Adamie. Do pewnego czasu było fajnie, ale po głębszym przemyśleniu wolę zaspokajać się kobietami – delikatnie ściszył głos. Nie wiedział kiedy mu o tym powiedzieć, ale nie mógł dłużej czekać. Był przekonany, że jego kochanek będzie rozczarowany tą decyzją. 
- Dobrze, ale zapłacisz mi 30 tysięcy złotych do czwartku i zostawię Cię w spokoju – z chciwym uśmiechem spojrzał na Edwarda. Wiedział, że spełni jego warunek, był bardzo uległy. Zdziwiło go jednak, że tak stanowczo podszedł do sprawy. 
- Zgoda – wziął torbę i wyszedł. Gdy wychodził, zimny podmuch wiatru z klatki schodowej uderzył go w twarz, to go ocuciło. Po 5 minutach jazdy samochodem zaparkował pod supermarketem i zrobił zakupy na wieczór. Gdy wchodził do domu zadzwonił telefon, numer był nieznany. 
– Tak, słucham ? ... 


Mam nadzieję, że jesteście zainteresowani. Kolejna część już niedługo :) 
Pozdrawiamy i zapraszamy do komentowania! 

Amalia & Alavanna ~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz